Łyszka | Żwanola | ewa | myspace
2006 3 2 1 2005 12



(02.02.2006 :: 01:11).

Wiem że nie upadne a nawet jak upadne to ktos mnie podniesie.
Nie widoczny mur mnie otacza i nie pozwala krzywdzic.
Dzukuje ci ze jestes.....
bracie siostro bracie siostro bracie siostro
pamietam i nie zapominam czasem jedanak zapominam ze pamietam.
Przepraszam i dziekuje bo tu mam pewnosc ze mam za co.
bracie siostro bracie siostro barcie siostro
sa dwa rodzaje uczucia wchodzac w jeden stan ignorujesz, stawiasz w poczekalni drugi.
Czasem jak minie odpowiednia ilosc czasu nadchodzi harmonia jesli nie.. wachadlo leci na druga strone by tam zagrzec dupcie.
bracie siostro bracie siostro




(05.02.2006 :: 12:49).

Kochaj swoja żone i ją trzymaj z daleka od człowieka który poza rzeczywistość ucieka.


patrz przez okno a ujrzysz mur, najdłuższy mur niewidoczny z kosomsu,
mur syntetyczny, dzielący ciebie, mnie, choć czym jesteś ty a czym jestem ja,
tysiące ludzi co dzień przenika w głab tej struktury by ją wzmocnic porcją swego losu,
grupki powstańców ubranych w mundurki niewidki chwytają za kilofy i rozpoczyna się ta destrukcjna gra.
uderzenia powstańcze nie mają tu znaczenia, mur nie pęka nie słychać zgrzytów ani szlochu dziewczyny
ludzie giną lecz powstają znowu, a sam młot nie uderzy nigdy,




(12.02.2006 :: 18:57).

Systematycznie, co dzień wlewam sobie jedną krople tabasco do oka.
Wtedy cały świat zamienia się w dzwięk sssssssss, powyginana przestrzeń przestaję drażnić.
Zamkniety w niesymetrycznym pokoju odwiedzam cyfrowe pomieszcenia.
Dzień w dzień te same jak bym kogoś obserwował.
Dzień w dzień odwiedzam je z otwarta wcześniej butelką tabasco.
Krzyżykiem zamykam pomieszczenia które źle wpływaja na OCZY.
I odwiedzam siebie ( a tam sporo zakamarków oj sporo) przypominam sobie wszystkie piękne słowa,puste słowa, puste czyny pieknych słow.



Moje kiczowate marzenie powstałe dziś na ulicy chmielnej kolo godziny 16.

W mojej głowie głos: ONA tam jest.
Więc ide szybkim krokiem do trafficu.
Kierowany NICZYM ide na góre i spaceruje w śród pułek z książkami, dochodze do literatury pieknej polskiej i ONA stoi dokładnie tam.
Pdchodze i mówie- Na nas już chyba czas.
ONA nie odpowiada Tylko bierze moją rękę i prowadzi mnie na nowy świat.

hhehee nie opowiadam filmu, tylko teraz pragnie odzywaja sie tak bezczelnie tak jawnie tak jak jawnie wypisuje je tutaj, niech beda jawne jeśli dzieki temu maja być prawdziwe.





(16.02.2006 :: 12:22).

Uparte spojrzenie na podłogę może coś z niej wyrośnie...?!
Ładnie to zapakuje w reklamówkę foliową i schowam do szafy by przesiąknęło zapachem PACZULI.
Temperatura pokojowa, parę tygodni w zamkniętej szafie i gotowe.
To tak niezwykle proste...ale z tej podłogi nic nie wyrasta.
Po za horyzontem widać tylko słońce, które mrozi swoja rutyną

---------------------------------------------------------------------
Chcę odlecieć a boję się chemicznych szybowców,
dlatego tez kupiłem strój latającego holendra.
Strój pilota uzupełnia czerwony krawat.
Unoszę się!!! Widoczność prawie zerowa, widzę tylko czerwony krawat, który pokazuje kierunek wiatru.
Wiatry nie sprzyjają, bo zataczam kręgi czarne, długopisowe




(22.02.2006 :: 19:27).

Kłaniam się nisko szydercom z powołania.
Kłaniam się mędrcom, co uczą mnie kochania.
Hołd swój składam wszystkim mędrcom tego świata,
Na nich me spojrzenie z białego płótna szata.
Pokornie chylę głowę patrzę w dół nie patrzę w przód,
Obserwuje chodnik jak połyskuje lód.
Przez ulice biegną myśli sprzysiężone losem
I przemawia do mnie tłum jednym zjednoczonym głosem.
Znam już swoje miejsce, dziś numerek chcą mi dać.
Więc ja nie ruszam się by w niezmiennej pozie trwać.
Bunt bytu głodnieje a głód kształtuje byt.
Stoję sam gdzieś w mroku ten mrok kształtuje świt.
Myśli krążą w głowie w me czoło mnie łaskoczą.
Nagle przyszedł dzień już nie musze walczyć z nocą.

Warszawskie kawiarnie towarzyszą myślą, co raz łaskoczą a raz kłują w potylice. Podświadomość freestyle-uje w rytm gwaru i w melodii ruchy płynów.
Zaglądam do portfela by opłacić kawofonie.


„”Jest jeden fakt, który znany jest niewielu, że kochać to nie znaczy nosić serce w portfelu. „”